Ostatnio w telewizji możemy zobaczyć reklamę Avon, w której to reklamują nowy tusz do rzęs Big False Lash. Ma on za zadanie pogrubić oraz wydłużyć nasze rzęsy poprzez wykorzystanie mikrowłókien jednocześnie lekko je unieść u nasady bez sklejania i pozostawienia grudek, tzw. efekt sztucznych rzęs - to obietnice, które składa nam producent.
Z racji tego, że jestem konsultantką Avon i byłam w trakcie składania zamówień, a opinie w sieci produkt miał bardzo dobre to postanowiłam go zamówić.
Powiem szczerze, że gdy otrzymałam maskarę przeraziła mnie wielkość szczoteczki ponieważ jest duża i zwykła (zdecydowanie preferuje silikonowe), jednak pomimo wielkości nawet dobrze się nią nakłada tusz, faktycznie trochę je wydłuża i to byłoby na tyle plusów.
Tusz do rzęs według producenta posiada mikrowłókna, ja natomiast ich nie widzę, zamiast tego dużo grudek. Po ok. 5-6 godzin tusz zaczyna się kruszyć, a efekt lekko wydłużonych rzęs automatycznie znika w tym samym czasie (przy nałożeniu 2 warstw). Jeśli chodzi o pigmentacje też tutaj słabiutko. Na pewno nie możemy nazwać tego koloru głębokim czarnym bo dla mnie to to ciemny grafit i trzeba się namachać szczoteczką, żeby uzyskać pożądany kolor czerni.
Na moich krótkich i rzadkich rzęsach maskara wypadła kiepsko. Natomiast u mojej przyjaciółki, która ma piękne długie rzęsy sprawdza się idealnie, gdyż delikatnie podkreśla ich piękno. Przy nałożonej jednej warstwie bardzo długo się trzyma.
Nasuwa mi się jedno wielkie pytanie do marki Avon, mianowicie do jakich rzęs stworzyli ten produkt? Reklama i obietnice producenta są bardziej kierowane do kobiet, które mają takie same rzęsy jak moje, a może to mi się tylko tak wydaje.
Wiele produktów używam z Avonu jeśli chodzi o kolorówki, ale ich tusz do rzęs Big False Lash wypada u mnie bardzo słabiutko. Jak bardzo kocham ich pomadki tak tusz do rzęs zostanie wpisany na moja czarna listę.
A Wy Kochane wypróbowałyście już Big False Lash? Jakie są Wasze wrażenia po użyciu tuszu. Piszcie.


Komentarze
Prześlij komentarz