Kochane, bardzo długo myślałam co pierwsze umieścić w swoim blogu, ale po długich przemyśleniach postanowiłam, że opowiem Wam o swoim toniku, który stosuje od 3 miesięcy i wiem, że jest to moje - must have. Żałuję tylko, że tak późno go odnalazłam, ale za to jest jednym z najtańszych toników jaki kiedykolwiek miałam i co najważniejsze bez żadnych parabenów, konserwantów PEG-ów oraz wszelkiej zbędnej chemii. Mianowicie mowa tutaj o toniku z octem jabłkowym. Pewnie wiele z Was słyszało już o nim lub nawet już to stosuje. Przyznam szczerze, że słyszałam o nim już 2 lata temu, jednak przez to, że mam dość problematyczną cerę omijałam ten temat szerokim łukiem. Jednak moja cera im starsza tym bardziej alergiczna się robi. Przetestowałam wiele toników, które są dostępne w aptekach lub drogeriach i od wszystkich coś się działo z moją twarzą: była zaczerwieniona oraz cała pokryta swędzącymi krostkami, a czasami zdarzało się, że dostawałam dużo podskórnych bolących pryszczy. Pewnego dnia po ...
Czekam na opinie zastanawiałam się właśnie czy warto kupić.....
OdpowiedzUsuńOpinia na pewno zostanie umieszczona po pierwszych 2 tygodniach testowania. Po takim czasie można już zauważyć pierwsze zmiany jakie zachodzą w naszej skórze.
UsuńZapraszam do śledzenia :). Pozdrawiam
czy ten blog jest aktywny bo jakos nie widze tutaj opini tego balsamu a miala pani chyba pomagać czy cos warto kupywac czy nie a tu nic nie ma
OdpowiedzUsuńWitam, oczywiście, że blog jest aktywny a recenzja jest w toku pisania. Balsam otrzymałam 3 tygodnie temu więc też musiałam go potestować przez ok. miesiąc aby napisać prawdziwą recenzję. Po tygodniu stosowania, nie ma co opisywać, bo na początku mogą być same achy, a później zupełnie odwrotnie. Zapraszam do śledzenia mnie na FB tam, wszystkie informacje są umieszczane. W tym tygodniu na pewno będzie opis.
UsuńPozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń