Przejdź do głównej zawartości

AZS / Egzema jak sobie radzić z tym uciążliwym problemem

Witam Kochane, dzisiaj zainteresuję Was nie recenzją kosmetyku tylko z problemem, który zaczyna dotyczyć coraz większą grupę ludzi. Jest nim Atopowe Zapalenie Skóry.
Stres, zaburzenia snu, zła dieta, alergia oraz chemia jaką spożywamy w produktach. To wszystko prowadzi do osłabienia naszego układu immunologicznego. Zapewne zastanawiacie się po co ja pisze o osłabieniu naszego organizmu, co to ma za znaczenie z problemem skórnym, otóż bardzo duże.
Tak samo jak każdy cierpiący na tą przykrą przypadłość ma swoją historię dlatego dzisiaj chce Wam Drogie Panie opisać swoją.
AZS zawsze mi towarzyszyło, ale rzadko kiedy dostawałam wyrzuty to miały one postać bardzo łagodną, jednak kiedy ukończyłam 19 lat rozpoczęła się dla mnie męka, która z roku na rok przybierała na sile. Zaczęło się od rąk, pierw przesuszone, zaczerwienione placki na zewnętrznej stronie rąk w okolicy kciuków. Myślałam, że to kwestia wody w pracy ponieważ zmieniliśmy akurat miejsce firmy a wcześniej nic nie było. Szef kazał mi kupić Aqua Stop z Linodermu. Pomagało, moja skóra wręcz go piła, uspakajało się. Niestety po 2-3 tygodniach od zaleczenia pojawił się już wyprysk kontaktowy tzw. egzema. 
Skóra w tych miejscach ponownie zrobiła się sucha, czerwona, w tym samym miejscu pojawiło się pełno pęcherzyków wypełnionych osoczem. Bardzo mnie wtedy swędziały dłonie, wstyd mi było pokazywać je przy kliencie. Ratowałam się czym mogłam, wapnem, tabletkami na alergię i Hydrokortyzonem, który poleciła mi pani farmaceutka. Hydrokortyzon mi pomógł i to bardzo. Jednak niestety pomagał mi na kolejne 2-3 tygodnie po czym wyprysk wracał. Skłoniło mnie to żeby w końcu się wybrać do dermatologa, który przepisał mi maść do zrobienia i później po kuracji smarować maścią z witaminą A.
I tu się zaczęła moja przeprawa z dermatologami, chodziłam od jednego do drugiego, a każdy przepisywał to samo. Okazuje się, że dotarcie do dobrego lekarza zajmującego się to przypadłością to niełatwe zadanie. Maści które miałam przepisywane działały na krótko, a wyrzuty pojawiały się coraz mocniejsze i zaczynały wychodzić również przy łokciach, w zgięciach kolan, pod pachami. Zrezygnowałam z wizyt u dermatologów i postanowiłam przekopać internet oraz pójść do zaprzyjaźnionej apteki gdzie jest konsultantka od spraw skórnych. Kiedy pokazałam w aptece w jak fatalnym stanie mam skórę pod pachami poleciła mi balsam SVR  z serii Topialyse, który łagodził świąd itd. Sprawdził się rewelacyjnie, był wręcz jak łagodzący opatrunek dla mojej skóry. Nie przeszkadzało mi nawet, że nieprzyjemnie pachnie. Ten balsam stał się moim największym przyjacielem, zawsze go miałam przy sobie, w domu dużą butlę z pompką a w torebce wersje mniejszą w tubce. Miałam spokój przez ok 3 lata. Później jesienią zaszłam w ciążę, nie wiem czy to ona wpłynęła, ale z problemem AZS pożegnałam się na ładne 9 miesięcy. Nie używałam żadnych kosmetyków dla atopowców bo moja skóra jakby ozdrowiała. Babcia mi powtarzała, że może uda mi się teraz pożegnać raz na zawsze ten problem ponieważ ciąża ulecza w jakimś stopniu organizm.
3 miesiące po porodzie zaczął się mój horror. Z racji tego, ze karmiłam piersią leczenie lekami nie wchodziło w grę :-(. Pobiegłam do apteki i zakupiłam swój ukochany balsam z SVR, który zawsze mi pomagał. Niestety tym razem nie pomógł a wręcz zaostrzył objawy. W kolei w innej aptece farmaceutka powiedziała mi, że wraz ze zmianą szaty graficznej SVR zmieniło również skład, dodał ogórecznika, którego jak widać moja skóra nienawidzi. Poleciła mi balsam z A-dermy. Pomógł, podleczył ale skóra się do niego bardzo szybko przyzwyczaiła i moje dłonie przestały reagować na niego. Rozpoczęłam kolejne poszukiwania ratunku w internecie. Przypadkowo trafiłam na opis i streszczenie właściwości oleju kokosowego. Zachęcona opisem kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością olej kokosowy virgin, który uchodzi za najlepszy. Niestety okazało się, że nie jest dla mnie - zaostrzył sprawę.




(zamieszczone zdjęcia są tylko przykładem typowej silnej egzemy)



 Moje dłonie były w fatalnym stanie włącznie z palcami, były przesuszone, ziemiste, skóra swędzącą, popękana, krwawiąca oraz spuchnięte do tego stopnia, ze przez jakiś czas nie mogłam nosić obrączki. Byłam zdesperowana, czułam się psychicznie wykończona tą sytuacją, ekspedientki w sklepach jak widziały moje dłonie bały się brać ode mnie pieniądze. Myślały że mam jakąś zakaźną chorobę skórną. Noce zarywałam bo dokuczał mi uciążliwy świąd. Po raz kolejny postanowiłam wybrać się tym razem do Pani dermatolog. Złota kobieta, lekarz z prawdziwego zdarzenia, ona jedna na prawdę znała się na AZS i wszystkich jego odmianach.
Jako jedyna przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad, zapytała się od kiedy mi to dolega, na co jestem uczulona, co przepisywali mi inni lekarze. Okazuje się, że na AZS nie wolno stosować żadnych maści sterydowych tak jak wcześniej je stosowałam. Wszystkie maści, które zawierają steryd pomagają na krótko! Ponieważ steryd bardzo niszczy naszą funkcje ochronną skóry co powoduje, że po zaleczeniu, kolejny wyrzut wróci do nas ze zdwojoną siłą. Zamiast tego kazała mi smarować dłonie i inne miejsca zmienione chorobą maścią Clotrimazolum. Ta informacja mnie zszokowała i może nie jedną z Was bo przecież to maść na grzyby, ale AZS jest trochę z tym powiązany. Następnie kazała mi odstawić wszystko co słodkie, mleczne oraz gluten. Nie ukrywam było bardzo ciężko gdyż większość produktów zawiera gluten. Pani dermatolog powiedziała mi też, że AZS bierze się z czynników, które wyżej wymieniłam. Zapytała się mnie czy często choruje oraz czy mam lub miałam kiedyś problem z jelitami. Zdziwiło mnie to pytanie, a jednak jedno z drugim ma wiele wspólnego. W wieku 19 lat, czyli wtedy kiedy zaczął się mój problem na poważnie - byłam w Egipcie, tam nabawiłam się zapalenia jelit. Oczywiście po przyjeździe do Polski odczuwałam tylko od czasu do czasu bóle, które przecież zdarzają się każdemu więc je lekceważyłam. Po paru miesiącach od wycieczki trafiłam do szpitala, wykonali mi zabieg operacyjny przez co leżałam prawie tydzień w szpitalu. Tam wyjałowili mi całkowicie jelita, a po powrocie do domu musiałam przez pół roku przestrzegać ostrą dietę, która niestety też odbiła się na moim układzie immunologicznym. Odbudowa po takim wyjałowieniu może potrwać nawet kilka lat. Tak było w moim przypadku. Po wysłuchaniu mojej historii Pani
dermatolog kazała mi zażywać podwójną dawkę kwasów omega, probiotyki, wapno oraz przepisała leki przeciwhistaminowe. Clotrimazolum używać tylko w momencie zaognienia choroby. Zakupić produkty z Emolium do mycia ciała, krem trój-aktywny, używać rękawiczek nitrylowych do sprzątania oraz ograniczyć częste gorące kąpiele. Po 3 tygodniach było trochę lepiej, a po kolejnych 3 tygodniach ręce zostały zaleczone. Cały czas stosuje się do zaleceń lekarki i jest ok, nic się nie dzieje poważnego, w końcu nie jest mi wstyd pokazywać dłoni. Emolium mogłam całkowicie już odstawić, myję się normalnymi żelami i nic mnie nie swędzi, nic nie wysypuje. Zdarza się, że kiedy jestem chora lub przeziębiona pojawi mi się wyprysk, ale jest on bardzo łagodny i szybko znika. 
Także moje miłe Panie, przede wszystkim jeśli chcecie wygrać walkę z tym paskudztwem, uodpornijcie organizm, zadbajcie o florę bakteryjną, trzeba ją zakwasić ponieważ wszelkie zmiany Atopowego Zapalenia Skóry to powiązanie z grzybami, które siedzą w naszym organizmie. Nie wariujcie z tłustymi kremami (w przypadku kiedy pojawi się wyprysk), unikajcie kontaktów z alergenami.  Za to zawsze zdrowo się odżywiajcie, jedzcie dużo jogurtów naturalnych, włączcie do swojej diety nie tylko ryby ale i codziennie spożywanie podwójnej dawki kwasów omega!
Pamiętajcie również, że Atopowe Zapalenie Skóry żywi się też naszym stanem psychicznym więc koniecznie znajdźcie dla siebie chociaż parę minut dziennie!

Bardzo mnie interesują Wasze doświadczenia związane z AZS. 
Piszcie, im więcej takich osób jak my tym więcej jesteśmy w stanie pomóc innym osobom, które sobie nie radzą z tą przypadłością.

Komentarze

  1. Świetny wpis. Też zmagam się z AZS, ale tylko na jednej dłoni. Zastanawia mnie tylko, że ta ostatnia dermatolog zaleciła odstawienie produktów mlecznych, a Pani na koniec zachęca do jedzenia dużej ilości jogurtów naturalnych. Hmm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pani Kingo, jogurty, kefiry czy maślanki - oczywiście naturalne inaczej wpływają na naszą florę bakteryjną jak zwykłe mleko czy produkty na nim. Nie zawierają one cukru mlecznego, tylko same pozytywne dla naszego organizmu, a szczególności układu pokarmowego bakterie.

      Usuń

Prześlij komentarz