Bardzo dużo czasu
minęło od mojego pierwszego opublikowanego postu, ale miałam wiele spraw na głowie przez co bardzo długo się zbierałam z nową recenzją dla Was Kochane.
Ostatnimi czasami były częste promocje w drogeriach Rossman oraz Natura na produkty do pielęgnacji Loreal. Niestety składy kremów zawsze mnie odrzucały, ale jak już skusiłam się na jakiś produkt to z mojej twarzy robił masakrę.
Skończył się mój krem z LRP, a że moja cera szybko przystosowuje się do kremów zmuszona jestem co koniec kremu zmieniać na inny. Długo się zastanawiałam czy kupić krem Loreal Skin Perfection, który zawiera w sobie kwasy LHA i Perline-P. Po przeczytaniu wielu opinii w internecie stwierdziłam, że zaryzykuje. Czy moje ryzyko było słuszne?
Zaraz się o tym dowiecie. Najpierw jednak weźmy pod lupę skład kremu, konsystencję i zapach.
Skład kremu:
Water, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Alcohol Denat., Sodium Tetrahydrojasmonate (LR 2412), Ppg-15 Stearylether, Dimethicone, Bis-Peg/Ppg-16/16 Dimethicone, Polysilicone- 11, Dipropylene Glycol, Polymethyl Methacrylate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/ Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Hydroxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid, Eperua Falcata Bark Extract, Dimethiconol, Sodium Hyaluronate, Inulin Lauryl Carbamate, Adenosine, Poloxamer 338, Disodium Edta, Hydroxyethylcellulose, Caprylic/Capric Triglyceride, Lens Esculenta Seed Extract, Lentil Seed Extract, Xanthan Gum, Dextrin, Phenoxyethanol, Ci 77891/ Titanium Dioxide, Mica, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citral, Citronellol, Parfum
Jak widać skład kremu nie jest jakiś rewelacyjny gdyż na 4 miejscu w składzie znajdujemy już alkohol i dalej masę silikonów oraz gumę ksantenową (Xanthan Gum), którą wrażliwe cery skłonne do podrażnień oraz alergii mogą nie tolerować. Plus dla producenta, że do swojego kremu nie zastosował dodatkowo parafiny oraz pochodnych ropy co jest często spotykane w kremach drogeryjnych i innych produktach marki Loreal.
Wracając do kremu jest on zamknięty w różowym szklanym słoiczku, zabezpieczony dodatkowo plastikowym wieczkiem - za to ogromny plus. Zapach kwiatowy subtelny, chociaż dla innych osób może się wydawać mdły. Ja uwielbiam zapachy kwiatów więc mi nie przeszkadza.
Konsystencja jest lekka, szybko się wchłania, jednak jego współpraca z podkładami bywa różna. Krem jest biały z poświatą delikatnego różu.
Producent obiecuje nam nawilżenie po 1 minucie, zmniejszenie widoczności porów po 1 tygodniu stosowań, a po 1 miesiącu stosowania efektywne wygładzenie, zmniejszenie zaczerwienień i drobnych przebarwień.
Moja cera po 2 tygodniach stosowania tego kremu odmówiła duetu z Loreal Perfect Skin.
Zaczęła mnie piec twarz po mimo tego, ze moja cera jest przyzwyczajona do kremów z różnymi kwasami. Dostałam swędzącej wysypki na twarzy, bolące zaskórniki i czerwone placki.
Cena regularna kremu w drogeriach to ok. 30zł, ja za swój w promocji dałam niecałe 17zł.
Podsumowując krem nie spisał się dobrze na mojej cerze jak obiecywał producent i do wrażliwych cer, skłonnych do podrażnień oraz zapychania się nie sprawdzi.
Jeśli macie inne wrażenia związane z tym kremem to piszcie, chętnie poznam wasze odczucia z nim związane.
Pozdrawiam :)
Komentarze
Prześlij komentarz